Do tegorocznej edycji Górnośląskiej Nagrody Literackiej "Juliusz" zgłoszono 126 książek. Spośród nich Kapituła konkursu wybrała 5 pozycji. Są to (kolejność alfabetyczna wg nazwisk autorów):
- "Floryda" Grzegorza Bogdała
- "Lesbos" Renaty Lis 3
- "Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu" Doroty Masłowskiej
- "Dar Meneli" Roberta Rybickiego
- "Był sobie chłopczyk" Ewy Winnickiej
Kapituła konkursu, tworzona przez przedstawicieli ośrodków literackich i uniwersyteckich z różnych stron kraju, obradowała w składzie: dr hab. Anna Kałuża, dr Joanna Bednarek, dr hab. Alina Świeściak, dr hab. prof. UŚ Zbigniew Kadłubek, dr hab. Jakub Momro, dr hab. Kacper Bartczak, dr Michał Warchala pod przewodnictwem prof. UAM dr. hab. Arkadiusza Żychlińskiego.
"Florydę" Grzegorza Bogdała dr hab. Jakub Momro określił mianem debiutu wybitnego:
Dawno nie było w polskiej literaturze tak wyrazistego głosu. I choć brzmi to jak dziennikarski slogan i krytycznoliteracki banał, w przypadku książki Bogdała banałem nie jest. To raptem pięć, niezbyt długich opowiadań, które - mniej lub bardziej - skondensowane retorycznie i gęste stylistycznie spełniają jedną z podstawowych nadziei, jakie pokładamy w nowoczesnej literaturze: poprzez akt i fakt opowiadania, poprzez równoczesną empatię i dystans do wykreowanego świata tworzą rodzaj, rzekłbym, wrażliwości poznawczej - wskazuje w swojej recenzji dr hab. Jakub Momro.
Prof. UŚ Zbigniew Kadłubek zwraca uwagę, że "Lesbos" Renaty Lis doskonale wpisuje się w ideę Górnośląskiej Nagrody Literackiej Juliusz, jako że "podnosi kwestie mniejszościową, pozwala może nawet empatycznie współcierpieć z wypartą innością":
Książka, szkice w niej pomieszczone, biograficzne notatki i refleksje nawiązują do wielu motywów z życia Safony. Ale budują nową narrację: i opowiadają o wykluczeniu kobiet, które są lesbijkami (...). Książka Renaty Lis to jakby nowa oraz uwspółcześniona wersja opowieści Anny Kowalskiej pt. "Safona" z roku bodajże 1959. Na ile Renata Lis wczytała się we fragmenty poezji Safony starożytnej - trudno mi ocenić (...). Na pewno jednak zbudowała opowieść o podwójnym wykluczeniu na wyspie Lesbos: o tym wykluczeniu, które spotyka mniejszość seksualną, a także o tym wykluczeniu, które spotyka uchodźców prawie codziennie przybywających na tę wyspę z wielu krajów afrykańskich na dziurawych łodziach. Rzecz zatem uderza w dwa wykluczenia. A jednocześnie posiada walor edukacyjny bardzo potrzebny w polskiej przestrzeni myślenia - zaznacza prof. UŚ Zbigniew Kadłubek.
Recenzując książkę Doroty Masłowskiej dr hab. Anna Kałuża wskazywała:
To zbiór felietonów, pierwotnie pisanych dla "dwutygodnika.com" i zebranych w jedną książkę. Jednak okoliczności powstawania wcale nie wpływają na ich charakter, przeciwnie, można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z przemyślaną, wielowarstwową opowieścią o współczesnej polskiej kulturze: popie, medialności, serialach, światku muzycznym, filmowym, słowem komercyjno-medialnej odsłonie naszej rzeczywistości. Masłowska jest aktywną uczestniczką, pasjonatką tej kultury, co odróżnia jej ujęcie od wszelkich moralizatorsko-elitarnych sposobów odczytań popu. Dodatkowo, tak samo jak w swoich powieściach, jest i tu narratorką błyskotliwą, zabawną, inwencyjną i czułą. Jej krytyka nigdy nie jest pogardliwa i wyższościowa, co wypada szczególnie docenić.