Społeczne życie nutrii. Opowieści z Nutriowiska
Na pierwszy rzut oka nutrie wydają się zajęte zwyczajną codziennością – jedzą, pływają, odpoczywają, budują schronienia. Wystarczy jednak poobserwować je dłużej, by zauważyć, że równie ważną częścią ich życia są relacje z innymi. Rozpoznają członków swojego stada, tworzą trwałe więzi, współpracują, ale też wyznaczają granice własnej przestrzeni.
Takie obserwacje są możliwe w Nutriowisku, rozwijanym przez Fundację Łapa i Las przy wsparciu Fundacji Mushika i Miasta Rybnik. To azyl dla nutrii odłowionych z terenów Rybnika, które nie wracają już do środowiska. Dzięki temu nie zagrażają rodzimym gatunkom, a jednocześnie mogą żyć w warunkach odpowiadających ich potrzebom. Wielomiesięczna obserwacja ich zachowań pozwala lepiej zrozumieć społeczne życie tych zwierząt i potrzeby, o których często nie mamy pojęcia.
Nutrie są w Polsce i Unii Europejskiej uznane są za inwazyjny gatunek obcy (IGO), dlatego nie mogą być ponownie wypuszczone na wolność. O tym, czym są inwazyjne gatunki obce i dlaczego wymagają odpowiedzialnego zarządzania, przeczytasz szerzej w artykule „Nutria, szop pracz, barszcz Sosnowskiego – czym są inwazyjne gatunki obce?”.
Zwierzęta, które pamiętają
Agnieszka Kułakowska, założycielka Nutriowiska, od lat uważnie obserwuje życie nutrii. Jak podkreśla, równie ważną częścią ich życia, jak zdobywanie pożywienia czy budowa schronień, są relacje społeczne. Jednym z najbardziej poruszających wspomnień pozostaje dla niej powrót do stada samicy Agaty. Z powodu infekcji przez ponad dwa miesiące przebywała w szpitaliku, oddzielona od swoich dorosłych już dzieci. Kiedy mogła wrócić do grupy, kolejne nutrie zaczęły wychodzić z domku: Podchodziły do niej jedna po drugiej. Obwąchiwały się noskami. Wydawały charakterystyczne pomruki. Zatrzymywały się przy niej na chwilę, jakby upewniając się: „To naprawdę ty”. Nie wiemy oczywiście, jak dokładnie wygląda ich wewnętrzne doświadczenie. Możemy jednak uważnie obserwować zachowania, które powtarzają się w określonych sytuacjach. A to powitanie miało w sobie coś niezwykle znajomego. Przypominało ludzki rytuał spotkania z kimś ważnym po długiej nieobecności. Nutrie, podobnie jak my, również rozpoznają bliskich, reagują na ich obecność i budują relacje, które wykraczają poza wspólne korzystanie z tej samej przestrzeni.
Życie w stadzie
W naturze nutrie żyją najczęściej w grupach rodzinnych złożonych z samca, kilku samic i młodych. Obserwacje prowadzone na terenach Rybnika, jeszcze przed odłowem zwierząt, pokazały, że opieka nad młodymi nie zawsze ogranicza się do biologicznej matki. Młode przemieszczają się pomiędzy dorosłymi samicami, a zdarza się, że jedna z nich karmi osobniki pochodzące z różnych miotów. To rozwiązanie zwiększa szanse całej grupy na przetrwanie – jeśli jednej samicy coś się stanie, opiekę mogą przejąć pozostałe. W świecie dzikich zwierząt przetrwanie grupy często okazuje się ważniejsze niż sztywne granice rodzinnych podziałów.
Między bliskością a własną przestrzenią
Choć nutrie są zwierzętami stadnymi, są również silnie związane ze swoim terytorium. Tworzą relacje, ale jednocześnie zaznaczają granice i potrafią bronić ulubionych miejsc. Jesienią opiekunowie Nutriowiska obserwowali samice zajmujące nową przestrzeń. Pojawiało się przeganianie z ulubionych miejsc przy brzegu i wyraźne komunikaty, że dane miejsce należy już do konkretnego osobnika. Kilka tygodni później przyszły jednak pierwsze silniejsze mrozy.
Te same nutrie, które wcześniej pilnowały swojej przestrzeni, zaczęły tłoczyć się razem w jednym piętrowym domku, ogrzewając się nawzajem ciepłem własnych ciał. Potrzeba bezpieczeństwa i przetrwania okazała się ważniejsza od sporów, co oczywiście nie oznacza, że nutrie przestały być nutriami. Bo nawet osobniki śpiące obok siebie potrafią chwilę później troszkę pokłócić się o ten sam kawałek marchewki. I właśnie ta nieustanna gra pomiędzy „jestem częścią grupy” a „to jest moje miejsce” wydaje się jednym z najciekawszych elementów ich społecznego życia – opowiada Agnieszka Kułakowska.
Kiedy zmiana burzy równowagę
Silne więzi sprawiają, że każda zmiana w stadzie może mieć znaczenie. W jednej z grup w Nutriowisku żył samiec, który nie przypominał klasycznego lidera. Nie dominował, nie wdawał się w konflikty i nie przeganiał innych. Opiekunowie nutrii zaczęli odnosić wrażenie, że to właśnie on stanowi niewidoczne spoiwo całej grupy. Po jego śmierci początkowo nic nie zapowiadało zmian. Z czasem zaczęły jednak pojawiać się napięcia. Dwóch biologicznych braci, którzy wcześniej zgodnie funkcjonowali razem, rozpoczęło walkę o dominację, a konflikt ostatecznie wymagał rozdzielenia zwierząt.
To doświadczenie bardzo mocno pokazało, że czasem najważniejszą rolę w grupie odgrywa nie ten najsilniejszy, ale ten najspokojniejszy – zauważa Agnieszka Kułakowska, której uwadze nie umykają nawet najdrobniejsze zmiany w zachowaniu podopiecznych.
Łączenie nutrii
Łączenie nowych grup zawsze wymaga cierpliwości i uważnej obserwacji. Nutrie muszą ustalić nowe relacje i odnaleźć się w zmienionej sytuacji. Jednym z najbardziej udanych przykładów było połączenie Różyczki i Brownie z Nutką i Edi. Początkowo samice obwąchiwały się i z zaciekawieniem przyglądały nowej sytuacji. Następnego ranka wszystkie spały już razem, przytulone do siebie. To doświadczenie pokazało, że choć łączenie nutrii wymaga ostrożności, zwierzęta potrafią czasem zaskoczyć swoją gotowością do zaakceptowania nowych członków grupy.
Nutrie w azylu – świat trochę podobny, ale inny
Obserwacje prowadzone w Nutriowisku nie pokazują życia nutrii w całkowicie naturalnych warunkach. Zwierzęta nie rozmnażają się, większość grup jest rozdzielona ze względu na płeć, a wiele stad tworzą osobniki odławiane w różnych miejscach i czasie. Mimo to zachowują wiele naturalnych zachowań. Tworzą nowe relacje, wspólnie odpoczywają, pielęgnują sobie futro i organizują przestrzeń. Dobrym przykładem są Kunegunda oraz jej córki – Smarti i Gertruda. Choć trafiły do Nutriowiska jako niewielka rodzina, z czasem zaczęły budować relacje także z pozostałymi samicami. Im dłużej się im przyglądamy, tym mniej uczymy się wyłącznie o nutriach, a coraz więcej o relacjach, potrzebie bliskości, bezpieczeństwa i odnajdywania swojego miejsca. – wspomina Agnieszka Kułakowska.
Dobrostan zaczyna się od uważności
W Nutriowisku dobrostan nie oznacza wyłącznie pełnej miski, opieki weterynaryjnej czy odpowiedniej infrastruktury. Równie ważna jest codzienna obserwacja zwierząt i ich relacji. To właśnie ona pozwala dostrzec, które osobniki najlepiej czują się razem, które potrzebują więcej przestrzeni, a które po stracie towarzysza zaczynają zachowywać się inaczej. Dzięki temu opiekunowie mogą podejmować decyzje uwzględniające naturalne potrzeby zwierząt.
Agnieszka Kułakowska podkreśla: w warunkach azylowych nie jesteśmy w stanie odtworzyć natury w całości. Możemy jednak robić coś bardzo ważnego: słuchać jej uważnie i tworzyć takie warunki, które pozwalają zwierzętom zachować możliwie dużo z tego, kim są.
Historia nutrii przypomina też o czymś jeszcze. To, że są uznane za inwazyjny gatunek obcy i wymagają odpowiedzialnego zarządzania, nie odbiera im zdolności do odczuwania bólu, stresu czy tworzenia więzi. W Nutriowisku znalazły bezpieczne schronienie – nie wracają do środowiska, dzięki czemu nie wpływają na rodzime ekosystemy, a jednocześnie mogą żyć w warunkach uwzględniających ich dobrostan. To pokazuje, że odpowiedzialna ochrona przyrody i troska o dobrostan zwierząt mogą iść w parze.
Artykuł powstał w ramach cyklu edukacyjnego realizowanego dzięki współpracy Fundacji Łapa i Las, Fundacji Mushika oraz Miasta Rybnik. Dzięki tej współpracy możliwy jest dalszy rozwój Nutriowiska – miejsca stworzonego z myślą o dobrostanie zwierząt oraz poszukiwaniu humanitarnych, bezkrwawych rozwiązań dla nutrii odławianych ze środowiska.