Wszystko to odzwierciedla zmieniającą się powoli świadomość środowiskową – coraz więcej osób jest przekonanych do zmiany ogrzewania, bądź wie, że ta zmiana będzie musiała wkrótce nastąpić, gdyż wymusi ją legislacja (np. wynikająca z terminów określonych uchwałą antysmogową). Aby odejście od kopciuchów nastąpiło jak najszybciej, każdego trzeba przekonać – wskazać możliwości technologiczne oraz dostępne źródła finansowania. Szczególnie ten ostatni aspekt jest istotny – termomodernizacja, optymalizacja systemu grzewczego czy montaż odnawialnych źródeł energii to znaczące koszty i tylko mając dostęp do preferencyjnych źródeł finansowania można te inwestycje przyspieszyć.
Takie podejście od kilku lat realizowane jest na terenie Subregionu Zachodniego:
- Kampania „Nie truj sąsiada” to nie tylko działania informacyjno-edukacyjne skierowane do mieszkańców oraz uczniów, to także punkty konsultacyjne, miasteczka energii organizowane podczas wydarzeń gminnych, bezpłatne analizy energetyczne oraz – co należy podkreślić przede wszystkim – konkretne działania inwestycyjne. Związek Gmin i Powiatów Subregionu Zachodniego we współpracy z gminami oraz Planergia.pl pozyskał ponad 30 mln zł na wymianę urządzeń grzewczych i montaż instalacji OZE – wskazuje Adam Wawoczny, dyrektor biura Związku Gmin i Powiatów Subregionu Zachodniego Województwa Śląskiego z siedzibą w Rybniku.
Dlaczego nie ma więc szybkich efektów w postaci zmiany jakości powietrza?
- Problemem jest skala zjawiska. Jeżeli mamy w Polsce około 5 mln budynków jednorodzinnych (z których docieplenia wymaga ponad 70%), a w większości z nich przestarzałe kotły opalane węglem, sytuacja nie zmieni się ani z dnia na dzień, ani z roku na rok. Trzeba czasu i narzędzi – finansowych, technologicznych, ale również informacyjno-edukacyjnych. Oczywiście, legislacja musi za zmianami nadążać – stopniowe wykluczanie węgla z gospodarstw domowych jest możliwe i – jak się wydaje – nieuchronne. Kraków dał przykład, że można to zrobić ale pokazał też, że tego typu zmiany muszą być wprowadzane stopniowo – od wejścia w życie uchwały antysmogowej w Małopolsce do wprowadzenia w Krakowie zakazu spalania węgla minęło 5 lat, a inne województwa wprowadzały zmiany znacznie później (Śląsk czekał na uchwałę antysmogową aż do września 2017). Czy to wszystko oznacza, że jest dobrze? Oczywiście, że nie. Powinniśmy działać szybciej i bardziej efektywnie bo codzienne wdychanie zanieczyszczonego powietrza ma realny, bardzo negatywny wpływ na nasze zdrowie i życie. Proponowane programy powinny być dużo bardziej przyjazne dla odbiorców, a ich wdrażanie dużo sprawniejsze. Trzeba jednak pamiętać, że w pierwszej kolejności każdego trzeba przekonać! - podsumowuje A. Wawoczny.