ScrollTop-ico
Rybnik logo z godłem
Wydarzenia

Rybnik upamiętnił Tragedię Górnośląską

„Tragedia Górnośląska 1945-1956. Pamięci ludności Górnego Śląska więzionej, pomordowanej i przymusowo wysiedlonej przez komunistyczne władze Polski Ludowej” ...

… słowa te umieszczone zostały w trzech językach: śląskim, polskim i niemieckim, na obelisku, przedstawiającym ludzkie postacie Górnoślązaków, symbolicznie wciśnięte między szczeliny zaciskających się wokół nich kamiennych ścian… Autorzy rzeźby to małżeństwo: Gabriela Polewska-Pietrasiewicz i Piotr Pietrasiewicz.

Tak Rybnik upamiętnił dramatyczne losy mieszkańców miasta, doświadczonych przez  brutalne, powojenne wydarzenia, określane wspólnym mianem Tragedii Górnośląskiej.  

- W wielu rodzinach, od dziadków, pradziadków słyszeliśmy: nie bydymy o tym godać”. To był temat tabu, bardzo długo, bo właściwie do lat 90. Dziś już mogymy o tym godać... To jest przesłanie dla kolejnych pokoleń: nigdy więcej! Pamiętajcie: szanujcie przeszłość, pamiętajcie o swoich korzeniach – apelował prezydent Rybnika Piotr Kuczera, podczas odbywającej się w minioną sobotę, 18 maja, uroczystości.

Jak podkreślał prezydent, zarówno sama rzeźba, jak i miejsce jej ustawienia mają znacznie symboliczne: pomnik ustawiony został w sercu miasta, przy najstarszej rybnickiej parafii i w sąsiedztwie szkoły, co podkreśla jeszcze edukacyjny wymiar przedsięwzięcia.

- Zrezygnowaliśmy z kolejnej tablicy pamiątkowej. Postanowiliśmy, że zostanie wykonane tu upamiętnienie w postaci rzeźby, elementu plastycznego, który skłania do refleksji, zadumy, ale zachęca też do poznania tej bolesnej historii – tłumaczył dr inż. arch. Henryk Mercik – Miejski Konserwator Zabytków w Rybniku.  – Nie  chcieliśmy, aby był to obiekt w wielkiej skali, ale by był mocno wymowny i widoczny. Skoro ta rzeźba powstała z potrzeby serc, to także wszelkie inskrypcje, napisy które miały się znaleźć na niej musiały być w językach serc Górnoślązaków: języku śląskim, polskim i niemieckim, w językach tych, którzy byli ofiarami tych powojennych zbrodni, w językach dla wszystkich Górnoślązaków zrozumiałych – podkreślał H. Mercik.

Tragedia Górnośląska jest jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w historii Górnego Śląska XX w. Znacząco dotknęła ona również mieszkańców Rybnika i powiatu rybnickiego, którzy po zakończeniu II wojny światowej, doświadczyli licznych represji ze strony radzieckich i polskich władz komunistycznych. Przedstawiciele ludności cywilnej doświadczali aktów przemocy, aresztowań i internowania. Większość aresztowanych trafiała do obozów pracy przymusowej lub została deportowana do ZSRR bez poznania faktycznych przyczyn zatrzymania. Ogół tych wydarzeń miał znaczący wpływ na życie społeczne i gospodarcze ziemi rybnickiej.

Kwestia Tragedii Górnośląskiej nie istniała w dyskursie publicznym do 1989 roku. Pamięć o ówczesnych losach Górnego Śląska przetrwała jednak w świadomości społecznej. Wraz z rozwojem wiedzy o tych tragicznych wydarzeniach idzie także chęć ich upamiętnienia.

- Powojenna Tragedia Górnośląska zaczęła się z przyjściem na tereny naszego śląskiego pogranicza Armii Czerwonej. Na Górnym Śląsku otwarły się wtedy bramy piekła…  – przypominał w swoim wystąpieniu Łukasz Kohut, poseł Parlamentu Europejskiego. - Najbardziej ponurą i najmniej znaną częścią tragedii Górnośląskiej są polskie, komunistyczne, powojenne obozy - typowo koncentracyjne, czy obozy pracy, w tym cztery obozy pracy niewolniczej na terenie dzisiejszego Rybnika. Szczególnie ponurą sławą zapisał się obóz w świętochłowickiej Zgodzie. Obóz z tak straszliwą i okrutną załogą, z tak wysoką śmiertelnością osób w nim uwięzionych, że nawet słynące z bezwzględnej brutalności ówczesne UB zdecydowało się go zamknąć właśnie z tego powodu. Ci, którzy przeżyli milczeli potem przez lata, na ogół aż do śmierci. Strach przed oprawcami pozostał do końca ich dni - mówił europoseł.

- Przed chwilą usłyszeliśmy o tym, że pomnik przypomina, iż otwarły się bramy piekła dla tych ludzi. Gdzie jest piekło? Tam gdzie zamykają się bramy miłości. Bóg jest miłością, tak się nam przedstawił. Chcemy, aby to miejsce rzeczywiście przypominało ludziom o tym, że bez miłości nigdzie nie dojdziemy. Miłość do Pana Boga, miłość do tego drugiego człowieka, który gdzieś staje obok nas, mimo że ma inne myślenie, inne poglądy, czasami nawet inną religię, ale to co nas ma łączyć to miłość - mówił ksiądz Marek Noras, proboszcz parafii Matki Bożej Bolesnej w Rybniku.

Fundatorem rzeźby jest Miasto Rybnik. Pomysł upamiętnienia tych tragicznych wydarzeń był postulatem wielu środowisk.

Udostępnij:


Wszystkie aktualności